12 męskich zachowań, których nigdy nie zrozumie żadna kobieta. Drugie może rozbawić Cię do łez!

Artykuły o takim tytule i tematyce są obosiecznym mieczem. Z jednej strony przyciągają czytelnika zawartością, która bezpośrednio go dotyczy i z którą może się zidentyfikować – kogóż z nas bowiem nie ogarnia zdumienie, frustracja (a czasem gorzej) w relacjach z płcią przeciwną? Tematyka ta jest tak popularna, że Anglosasi, szukając sposobów na zrozumienie relacji między płciami, ukuli nawet termin gender hacking. Z drugiej strony taka zawartość może bazować na stereotypach i pozornie prostej tematyce, oburzając bardziej wyszukane gusta publiki. Wychodząc temu naprzeciw i łącząc przeciwieństwa, dodajemy do artykułu naukową podbudowę, psychologiczne spojrzenie i dużą dozę poczucia humoru. I przez ten pryzmat – szczególnie dystansu – czytaj, Drogi Czytelniku, poniższy tekst. Dobra zabawa murowana, ciekawość rośnie z każdym punktem, a i intelekt czasem dostanie odpowiednią stymulację. Zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet, choć to ci pierwsi są dzisiaj na świeczniku. Oto 12 męskich zachowań, których z powodów logistycznych (patrz pkt 1), fizjologicznych (trójka) i wielu innych kobiety nie mogą zrozumieć. Ten tekst im w tym pomoże!

1. Sikanie w punkt.

Zaczynamy z grubej rury! Żadna kobieta nie wie, że mężczyźni w toalecie to najprawdziwsi myśliwi – gdy sikają, zawsze robią to w punkt, wszystko jedno jaki. Jeśli poprzednik zostawił w muszli pozostałość procesu trawienia, sikający myśliwy rozpoczyna proces czyszczenia toalety. Tak – mężczyźni sikają prosto w kupę. Czy to, jakże prymitywne, zachowanie zmienia świat na lepszy? Oczywiście! Na jednym z najbardziej ruchliwych lotnisk na świecie, Schiphol w Amsterdamie, od kiedy w pisuarach pojawił się rysunek muchy, ilość moczu na zewnątrz pisuaru zmalała o 80%. Czasem sprawa jest ułatwiona, bo w niektórych miejscach w pisuarach znajduje się mała bramka, w którą można strzelić gola. A czasem… Cóż, nie spodoba się to paniom. Czasem pod ręką jest zlew (to znaczy nie pod ręką). Skąd brak zrozumienia tego zachowania przez kobiety? To proste, facet musi mieć cel i wykonać misję, a sikanie w punkt to właśnie realizacja tej strategii.





2. Gdy mężczyzna jest chory, spisuj testament.

Zaczynając od fundamentów: mężczyzna nie choruje, on walczy o życie. To tylko pozornie kaszel albo przeziębienie, mężczyźni prewencyjnie przygotowują się na najgorsze i zachowują tak, jakby za chwilę mieli umrzeć. Wspominają te dobre chwile, życiowe osiągnięcia, myślą o spisaniu testamentu i rozmowie z notariuszem. Życiowa partnerka jest wówczas chwilowo zwolniona ze swej oficjalnej roli na rzecz bycia mamą – ma wtedy dbać, przytulać, chuchać i dmuchać. Być może dlatego, że odchodząc, chcą spędzić ze swą wybranką ostatnie chwile. Gdy z jakiegoś dziwnego powodu przeziębienie mija po raz kolejny, są dumni z tego, że pokonali wroga, i ochoczo wracają do życia. Anglosasi nazwali to męskie podejście do chorób jako man flu i nie przestaje ono dawać radości obu płciom, mimo że według sondy Office for National Statistics z 2010 r. przedstawionej przez BBC World Service to akurat kobiety dwukrotnie częściej zgłaszają się do lekarza z dolegliwościami.



3. Zimno? Jakie zimno?

Znowu zaczynamy od podstaw: mężczyznom nie jest zimno. Nigdy! Nawet gdy na zewnątrz jest -20 stopni, szkoda zachodu na ciepłe ciuchy. Rajtuzy dla mężczyzn to trauma z dzieciństwa, kalesony są niewygodne, czapka psuje fryzurę, a szalik ma funkcję jedynie wizerunkową. Stąd też przejście do garażu w samej koszulce, a potem przykrycie się lekką kurtką mężczyźni traktują jako zupełnie wystarczającą ochronę przed zimnem. Gdyby jednak ich partnerce lub dziecku było zimno, wówczas są w stanie zrezygnować nawet z tej – nie oszukujmy się, dyplomatycznej – części garderoby i oddać swoją kurtkę cierpiącej osobie. A tym samym realizują się jako opiekunowie. Poza tym nic się przecież nie stanie, a ewentualnego przeziębienia nawet nie poczują (patrz pkt 2). Czym nauka tłumaczy ten stan rzeczy? Różnicami między płciami w zakresie metabolizmu, ciśnienia krwi i masy ciała, które sprawiają, że mężczyźni lepiej znoszą zimno.

4. Portfel, klucze i telefon wystarczają do życia.

Jeśli chcesz sfrustrować mężczyznę, poproś go o poszukanie czegoś w swojej torebce. A co tam można znaleźć? Wszystko! Skarpetki na zmianę pogody – serio? Gruba książka? Pilniczek do paznokci? Producent płatków Kellogg’s Special K Mini Breakes przebadał zawartość damskich torebek i okazało się, że dla 20% kobiet torebka stanowi psychologiczną tarczę, za którą w każdej chwili można się bezpiecznie ukryć. Jest ona też dla nich przedłużeniem własnej osoby, a aż 21% stwierdziło, że najwspanialszy komplement to ten wychwalający ich torebkę. Mężczyźni tego nie rozumieją, skupiając się na funkcjonalności i pragmatyzmie – portfel, klucze i telefon są jedynymi potrzebnymi akcesoriami i otwierają drzwi na cały świat. Nie zabiera się ze sobą niczego, co nie służy przetrwaniu, dlatego pilniczek odpada.

5. Bąki są bardzo śmieszne.

Mężczyźni zupełnie nie rozumieją, jak to możliwe że kobiet nie śmieszy puszczanie bąków. Bulgotnik wanienny nie jest śmieszny? A długi wyciskacz łez? A ryzykowny Pan Kleks? A skryty zabójca – asasyn? Przecież to szczyt radości, szczególnie gdy kobieta ucieka i robi larum, że śmierdzi. A im bardziej, tym większy powód do dumy. Męskie bąki śmierdzą, bo są męskie i prawdziwe! Tata pierdzi mamie, brat siostrze, chłopak dziewczynie. Ba, niektóre kobiety odkrywają nawet, że facet „oswojony”, „bez dystansu” to taki, który bez zbędnego skrępowania i ceregieli puszcza przy nich bąki. Lepiej też, by mężczyźni nie wiedzieli, że według badań Michaela Levitta kobiece bąki śmierdzą bardziej (zawierają więcej siarkowodoru). Kto wie, czy nie kryje się też w tym ludzka forma zaznaczania terytorium.

6. Spanie na operze.

To nie dlatego, że opera jest nudna. Nie chodzi też o 1431. odcinek jej ulubionego serialu telewizyjnego, który akurat musi obejrzeć z partnerem. Rzecz nie w tym, że aktor w teatrze nie porwał swoją grą, a mężczyzna, nieczuły troglodyta, nie potrafił odczuć tej, jakże głębokiej, wrażliwości. Chodzi o fizjologię! Faktem jest, że mężczyźni śpią lepiej od kobiet – potrzebują mniej snu, szybciej zasypiają i są mniej rozdrażnieni w przypadku deprywacji tej potrzeby. Nie ma więc powodu, by odbierać osobiście jego drzemkę w newralgicznym momencie wspólnej randki – po prostu ciało mężczyzny korzysta z nadarzającej się okazji braku aktywności i odpoczywa.

7. Zakupy są proste – wejść, kupić, wyjść.

Statystycznie kobieta w wieku 63 lat spędziła w życiu prawie 3 lata na zakupach. Prym wiodą ubrania, potem jedzenie i buty. Panie ponadto spędzają w sklepie więcej czasu, gdy nie ma obok nich mężczyzny. Panowie mają prostsze procesy decyzyjne i skupiają się nie na chodzeniu na zakupy, ale na kupowaniu. Dlatego często zakupy z kobietami są dla nich nudne, męczące i traktowane jako strata czasu. Są bardziej skoncentrowani na celu i traktują tę czynność pragmatycznie – przez pryzmat celu do osiągnięcia, a nie emocjonalnego procesu. Ich strategia jest prosta: wejść do sklepu, znaleźć produkt, zapłacić za niego i wyjść.

8. Skarpetki na środku pokoju są OK.

Idąc za badaniami przedstawionymi przez The Telegraph, aż co piąta para kłóci się raz w tygodniu o rzeczy pozostawione na środku pokoju przez mężczyzn. Wpływa to negatywnie na ich współżycie, a dla 13% kobiet jest dobrym powodem do rozstania. Panowie mają większą tolerancję bałaganu. Najzwyczajniej w świecie to, co kobiety uznają za bałagan, dla mężczyzn nie stanowi żadnego kłopotu. Połowa z nich jest nawet gotowa wrzucić swoje ciuchy do pokoju obok w ramach „sprzątania”, bo przecież tam goście na pewno nie zajrzą. Gdy więc Twój luby wchodzi do mieszkania i triumfalnie ściąga spodnie na środku pokoju, a Ty się tym frustrujesz – nie jesteś odosobniona.



9. Trzeba wygrać. Zawsze.

Życie mężczyzny jest prostą drogą prowadzącą od przegranej do wygranej. To dlatego siedzi w toalecie znacznie dłużej niż powód, dla którego tam wszedł, grając w głupią grę na smartfonie. Tak, jest głupia. Tak, nie ma żadnej wartości intelektualnej. Ale co z tego, skoro trzeba ją przejść? Dlaczego? Bo nie jest skończona i zostało jeszcze kilka poziomów, to oczywiste! Leci mecz w telewizji? Należy go oglądać, nawet jak nie grają nasi. Gdy ma się dobry samochód, należy prewencyjnie ruszyć szybciej ze świateł, szczególnie jeśli obok stanął potencjalny konkurent (ku absolutnie zdziwionemu spojrzeniu partnerki, traktującej to zachowanie jako dziecięce). Pewnie dlatego panowie gorzej przeżywają utratę pracy – takie wydarzenie obniża ich poczucie wartości. Cóż, przegrali… Dlatego też ich ambicja nie ma granic, a pewność osiągnięcia celu czyni go mniej atrakcyjnym i zmusza do podniesienia poprzeczki.

10. Mężczyzna potrzebuje podziwu. Ciągle.

Jeśli wraca do domu i chwali się, jaki sukces dziś osiągnął, to nie oceniaj sukcesu, przeliczając jego wartość, lecz zrozum, że dzisiaj świat został zbawiony. Wówczas pogratuluj, uznaj niesamowitość, po czym zapytaj, jaki kolejny wiekopomny sukces odniesie twój bohater i którego smoka teraz pokona. Twój mężczyzna, zmotywowany do działania, ruszy w kolejną misję, bo będzie miał się komu pochwalić. Brzmi dziecinnie? Być może, ale faktem jest większa liczba zdrad w okresie ciąży i tuż po narodzinach dziecka, gdy partner nie dostaje żadnej uwagi. Według Business Insider mężczyźni zdradzają przede wszystkim ze względu na brak zainteresowania partnerki. I nie ma to nic wspólnego z dojrzałością, ale ze zwykłą chęcią imponowania ważnej osobie swoimi osiągnięciami.

11. Nie przerywa się i nie zmienia tematu.

Dla mężczyzny rozmowa pięciu kobiet wygląda tak: pierwsza mówi do drugiej, co trzecia wspomniała mimochodem czwartej, co usłyszała piąta i przekazała drugiej, która – będąc pokłócona z trzecią – nie przyjęła tego zbyt dobrze. Dla niego rozmowa ma logiczny, przyczynowo-skutkowy ciąg i opiera się na faktach (nawet jeśli nie są to fakty). Mężczyźni nie plotkują (nawet gdy plotkują), nie zmieniają tematu (nawet gdy zmieniają) i nie przerywają sobie (nawet gdy przerywają). I tak jest znacznie łatwiej.

12. Brudne ciuchy nie są brudne.

Faktem jest, że kobiety mają lepszy węch i być może ta fizjologiczna przewaga zmienia kryteria tego, co to znaczy „brudny ciuch”. Mężczyźni mają o wiele bardziej złożoną skalę „przydatności do noszenia” niż prosty czarno-biały podział. Spodnie mogą być czyste – nienoszone, czyste – noszone tylko jeden raz, czyste – z małymi plamami, których nikt nie zauważy, nieco zabrudzone – na wyjścia mniej formalne, zabrudzone – jeszcze do założenia (trzeba oszczędzać wodę), brudne – tylko do nieformalnych okazji i nienoszalne – wtedy muszą trafić do pralki. Kobiety na drugim i trzecim etapie siłą zabierają odzież do prania.


Jeśli chcesz przeczytać więcej tekstów i nauk z zakresu praktycznej psychologii, polub profil autora: www.facebook.com/mateuszgrzesiak.
Trwa ładowanie komentarzy...